reklama

sobota, 24 września 2011

Dużo wież, dobre widoki* - Bautzen (Budziszyn)




… *tak reklamuje się Bautzen (Budziszyn) na swojej stronie internetowej (www.bautzen.de).  I rzeczywiście, jadąc autostradą A4 z Polski do Drezna rozciąga się w pewnym momencie przepiękna panorama budziszyńskiej starówki z 17 wieżami i górującym nad miastem zamkiem, z których z pewnością jest piękna perspektywa (chociaż myślę, że autorom reklamy nie o to chodziło)…
Podobnie jak Görlitz (o którym pisałam w poprzednim poście), Budziszyn również nie jest naszym częstym celem turystycznym, chociaż ma wiele do zaoferowania. To stosunkowo niewielkie miasto (ok. 40 tys. mieszkańców), położone nad Szprewą, ma ponadtysiącletnią historię, a swoją wysoką rangę na przestrzeni wieków zawdzięcza w dużej mierze położeniu na szlaku handlowym via regia, prowadzącym z południa Europy na północ. Miasto jest kulturalnym i politycznym centrum Serbołużyczan, narodu, który mimo iż stanowi tylko 10-procentową mniejszość na tym terenie (ok. 60 tys.), do dziś zachował swój język, folklor, tradycję i obyczaje. W mieście znajduje się jedyny w Niemczech dwujęzyczny teatr,  również niektóre nazwy ulic i obiektów są podane w niemieckim i łużyckim.
Centralnym punktem administracyjnym miasta jest ratusz (fot.3), gruntownie przebudowany w latach 1729-1732, ze średniowiecznym zegarem słonecznym na wieży. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się dwuwyznaniowa katedra św. Piotra z XIII/XIV w. – protestanci dzielą się nią z katolikami od 1524 r. (!) Wnętrze powściągliwie wyposażone ale bardzo oryginalne, zewnętrzne ściany ozdobione  gotyckimi nagrobkami. W centrum zlokalizowanych jest 7 kościołów, w pięciu z nich odprawiane są msze. Kolejnym ważnym punktem na trasie zwiedzania jest  zamek Ortenburg (Hrad, fot. 2), pierwotny z ok. 955 r. dzisiejszy wygląd zawdzięcza przebudowie zainicjowanej przez króla Węgier Macieja Korwina (1469-1490). Zamek ma charakter gotycki z renesansowymi akcentami, dookoła zamku zachowane są fragmenty murów obronnych, a wejście do zamku prowadzi przez Wieżę Macieja (nazwaną  tak na cześć węgierskiego króla). Od 1971 r. na zamku znajduje się Muzeum Sorbistyczne. Po drugiej stronie dziedzińca znajduje się wspomniany Teatr Narodowy. Idąc w kierunku Szprewy zobaczymy kolejny charakterystyczny dla miasta obiekt – Alte Wasserkunst (wieża z urządzeniami do zaopatrywania miasta w wodę – od 1965 r. Muzeum Techniki, fot.1). 47-metrowa wieża jest elementem murów obronnych, pierwotnie zbudowana z drewna (ok. 1495), po pożarze w 1558 r. odbudowana z bloków kamiennych (za: www.wikipedia.de).
Podobnie jak mieszkańcy Pizy, również budziszynianie mają swoją „krzywą wieżę” (Reichenturm – Bohata veža, z 1490/1492 r.), odchyloną od pionu ok. 1,44 m. Z wieży rozciąga się wspaniała panorama na miasto i okolicę. To oczywiście nie wszystkie obiekty warte zwiedzenia, spacerując po starówce napotkamy wiele budynków, pomników itp. wartych obejrzenia. Myślę, że każdy znajdzie tu coś ciekawego dla siebie. Ja natomiast chciałabym jeszcze zachęcić odwiedzających do odwiedzenia jednej z licznych restauracji i skosztowania regionalnych potraw oraz zrobienia drobnych zakupów. Trzeba wiedzieć, że specjalnością Budziszyna jest  musztarda (Bautzner Senf), produkowana w przeróżnych wariantach i sprzedawana w specjalistycznych sklepach (Senfladen) jako produkt regionalny. Miejscowych specjałów można spróbować na licznych imprezach masowych organizowanych w Budziszynie, z których chyba najbardziej znany w tej części Niemiec jest jarmark bożonarodzeniowy, mający tradycję sięgającą 1384 r. Blisko 80 stoisk z różnymi specjałami czeka na odwiedzających, św. Mikołaj codziennie uroczyście otwiera okno adwentowego kalendarza, organizuje się uroczyste krojenie strucli i wiele innych atrakcji.
Budziszyn jest oddalony ok. 30 km od  granicy z Polską. Może więc warto się tam wybrać?

piątek, 23 września 2011

Nie tylko przejście graniczne - Görlitz




Zapewne większość czytających ten tekst osób przekraczała przed laty granicę polsko-niemiecką w Zgorzelcu/Görlitz i kojarzy to miejsce z ponurymi widokami zaniedbanych, brudnych  ulic (Od kilku lat nie ma potrzeby, udając się za granicę,  przejeżdżać przez miasto i rzeczywiście większość podróżnych nie zatrzymuje się tam, co uważam, jest poważnym błędem). Czy ktoś zastanawiał się, jak teraz wygląda Görlitz? Zapewniam, że można się bardzo mile zaskoczyć -  to miejsce zarówno na jednodniowe zwiedzanie, jak i na kilkudniowy pobyt…
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, że w Görlitz znajduje się ok. 4000 zabytków architektury, od przykładów budowli gotyckich po secesję. Do najciekawszych należy z pewnością ratusz(fot.), którego najstarsze części pochodzą z XIV w. Na wieży ratuszowej zobaczymy zachowany oryginalny cyferblat zegara ratuszowego z 1524 r. Na rynkach (górnym i dolnym) możemy podziwiać wiele pięknie odrestaurowanych kamienic z podcieniami, wśród których najstarsza i chyba najpiękniejsza (również w skali całych Niemiec) to Schönhof z 1525 r. – obecnie siedziba jednego z muzeów (fot.), inna ciekawa kamienica to Ratsapoteke (apteka „ratuszowa”) z 1558 r., tzw. dom „biblijny” ze scenami ze Starego i Nowego Testamentu na fasadzie (Biblisches Haus - 1570). Warto również pomyśleć o drobnych zakupach i zajść do domu towarowego z przepięknymi, bogato zdobionymi wnętrzami (Jugendstilkaufhaus, obecnie należy do sieci „Hertie”) z 1912/1913 r. Jednym z najbardziej znanych i najstarszych budowli sakralnych miasta i całej Saksonii jest położony nad Nysą Łużycką potężny kościół św. Piotra i Pawła (fot., od 1372 główny kościół miasta, za: www.goerlitz.de), siedziba biskupa. Tam też  odbywają się znane miłośnikom muzyki organowej koncerty na Organach-Słońce Caspariniego (Sonnenorgel). Miłośnicy piwa również znajdą tam coś dla siebie: browar Landskron (1869), gdzie po dziś dzień produkuje się piwo według tradycyjnych receptur, proponuje zwiedzanie swoich obiektów oraz organizuje szereg znanych w okolicy imprez kulturalnych pod nazwą KULTurBRAUEREI (za: http://www.goerlitz.de/). Landeskrone to również kolejna atrakcja okolicy, z daleka widoczna góra (420m n.p.m.), która jest niczym innym, jak wygasłym wulkanem.
Stara zabudowa Görlitz  nie ucierpiała podczas działań wojennych 1939-1945, ale przynależność do NRD niestety na długie lata zahamowała jego rozwój. Punktem zwrotnym dla rozwoju miasta było zjednoczenie Niemiec; od tego momentu zaczęto renowację i to nie pojedynczych budynków a całych rejonów (np. renowację dolnego rynku zakończono w 1994 r.). Zjednoczenie spowodowało niestety dużą migrację młodych ludzi w celach zarobkowych do tzw. starych landów Niemiec, a skutkiem tej sytuacji  jest bardzo wysoka liczba pustostanów (ok. 7000) w mieście. W 2006 i 2010 r. miasto startowało w konkursie o miano europejskiej  stolicy kultury, a od 1998 r., razem z polskim Zgorzelcem tworzą  tzw. Europastadt (Europa-Miasto) i podejmują szereg wspólnych inicjatyw.

wtorek, 20 września 2011

Przedłużyć lato - termy Bania (Białka) i Bukowina Tatrzańska



Jesień za drzwiami a my odczuwamy niedostyt słońca, ciepła, kąpieli, dlatego proponuję sobotnio-niedzielny pobyt w termach w Bukowinie Tatrzańskiej i w Białce. Długie lata musieliśmy wyjeżdżać na Słowację lub Wegry żeby skorzystać z dobrodziejstw basenów termalnych i wreszcie mamy też nasze, polskie. Z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim czytającym mój tekst obydwie termy: są to obiekty na najwyższym europejskim poziomie, bardzo nowoczesne, komfortowe, wspaniale wyposażone, z bogatą ofertą dla wszystkich grup wiekowych, zyskujące na atrakcyjności proporcjonalnie do obniżającej się temperatury :-).
Terma Bukowina Tatrzańska rozpoczęła działalność parę lat wcześniej, zyskując sobie coraz większe grono fanów. I nic dziwnego: na powierzchni ok. 4 ha zlokalizowano 12 basenów z urządzeniami masującymi (6 zewnetrznych i 6 wewnętrznych) z wodą o temperaturze 28-36 stopni, 8 saun, zjeżdżalnie, brodziki dla najmłodszych, gabinety spa & wellness, zabiegi specjalne  turbo sonic i vaku fitness (o ich skuteczności trudno mi coś powiedzieć - nie korzystałam), nie zapomniano o zapleczu gastronomicznym - na miejscu jest karczma i restauracja, a należność za posiłki  rejestruje się na specjalnych elektronicznych zegarkach, które wszyscy dostają przy nabyciu biletu. Wychodząc dokonuje się odczytu zegarków i ew. uregulowania należności za napoje, posiłki czy przedłużenie pobytu na basenach.  Zapewniam, że można tam spędzić wiele godzin nie nudząc się, niezaleznie od pory roku. W kompleksie Bukowina znajduje się również hotel, z którego można przejść bezpośrednio na teren basenów i do spa&wellness, ale jeśli ktoś chciałby tańsze noclegi, nie będzie z tym absolutnie żadnego problemu: zarówno w Bukowinie, jak i w Białce jest bardzo dobra baza noclegowa: dużo pensjonatów, prywatnych pokoi za niewygórowaną cenę.


Od lipca 2011 działa już Terma Bania w Białce Tatrzańskiej . W tej chwili na terenie obiektu trwają jeszcze  prace budowlane, ale sądząc z tempa robót niedługo zostaną zakończone. Ambicją inwestorów była zdaje się chęć zrealizowania obiektu zdecydowanie rózniącego się od termy w Bukowinie i trzeba przyznać, że cel został osiągnięty. W Bani również każdy coś dla siebie znajdzie, a zatem są baseny zewnętrze i wewnętrzne, zjeżdżalnie, masaże wodne, sauny, liczne bary, restauracje zarówno w obiekcie, jak i na terenie kompleksu. Myślę, że dla narciarzy mocnym argumentem będzie możliwość połączenia relasu w termie ze sportami zimowymi (tuż przy termach są wyciągi narciarskie - Kotelnica). W odróżnieniu od Bukowiny Banię podzielono na strefy: głośną dla młodszych gości i całych rodzin, z pięcioma wannami bąbelkowymi, zjeżdżalniami, falą, brodzikami itp.; cichą dla osób pragnących się zrelaksować i wyciszyć oraz saunarium&spa.
Trudno porównywać obydwa kompleksy a tym bardziej stwierdzić, który z nich jest atrakcyjniejszy, jeden i drugi mają swoje mocne strony i od indywidualnych uwarunkowań zależy, na który się zdecydujemy. Można odwiedzić podczas weekendowego wypadu obydwie termy (jak też i ja uczyniłam) i wyrobić sobie osobisty pogląd.

wtorek, 13 września 2011

Park Mużakowski - Bad Muskau. Park w dwóch państwach






Dzisiaj odwiedzimy Park Mużakowski - przepiękne miejsce, położone w części po stronie polskiej (ok. 800ha), w części po niemieckiej, przedzielone Nysą Łużycką. Na powierzchni blisko 1000 ha rozciąga się park krajobrazowy, jeden z najznakomitszych przykładów sztuki ogrodowej XIX w. Swoje powstanie zawdzięcza księciu Hermannowi von Pückler, właścicielowi tych dóbr, postaci barwnej, ogrodnikowi z zamiłowania ("Szkice o krajobrazie i ogrodnictwie", 1834), ale i hulace.  Prace nad ogrodem rozpoczęto w 1815, a zakończono dopiero w połowie lat 40-ych XIX w. nie zrealizowawszy projeku księcia do końca. Przerwanie prac było uwarunkowane problemami finansowymi właściciela i koniecznością sprzedaży majatku. Kolejny właściciel, Fryderyk Niderlandzki, kontynuował na szczęście w II poł XIX w. realizację projektu Pücklera i znacznie rozbudował park. Po zakończeniu wojny w 1945 r. terytorium parku zostało podzielone naturalną granicą -Nysą Łużycką - na część lewobrzeżną niemiecką z pałacem starym i nowym i prawobrzeżną polską. W Parku znajdują się wyznaczone szlaki piesze, rowerowe i konne. Wędrując po nich możemy podziwiać bezkresne łąki, majestatyczne drzewa, kręte dróżki, mostki, malownicze jeziora i rzeki. I wydaje sie, że wszystko jest dziełem natury a nie zaprojektowanym ogrodem krajobrazowym  autorstwa niemieckiego arystokraty.
I jeszcze jedno: w 2004 r. Park Mużakowski został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Chcąc dojechać do parku najlepiej kierować się na Łęknicę i tam przekroczyć granicę na Odrze. Kilkaset metrów za  Odrą znajduje się duży parking, z którego w kilka minut dojdziemy do starego pałacu (obecnie mieści się tam m.in. informacja turystyczna, niemiecki USC) i nowego pałacu (fot. 1). W tym obiekcie znajdują się sale muzealne i sklep z pamiątkami. Zainteresowanych czeka jeszcze jedna atrakcja - wyjście na wieżę, skąd można podziwiać parkowe kompozycje.
Po zwiedzeniu Bad Muskau proponuję rozważyć jeszcze wizytę w Görlitz - miasto jest bardzo ładne, mnóstwo w nim historycznych obiektów, myślę, że niewiele osób wie, że to miasto, w którym zachowało się najwięcej zabytków (o tym mieście pisałam już wcześniej w poście: http://podrozebliskieidalekie.blogspot.com/2011/09/nie-tylko-przejscie-graniczne-gorlitz.html).

środa, 7 września 2011

Spotkanie z czeskim renesansem - Nove Mesto nad Metuji (Czechy)



Dla tych, którzy zmęczyli się już wędrówkami po Skalnym Mieście, mam propozycje odwiedzenia oddalonego o kilkanaście km miasteczka Nove Mesto nad Metuji, założonego w 1501 r. Zmotoryzowani mogą zaparkować bezpośrednio na rynku i rozpocząć zwiedzanie od zamku. Renesansowy zamek jest bezdyskusyjnie największą artakcją miasta, początkowo spełniał  funkcję obronną,  z czasem, wielokrotnie przebudowywany, zatracił ten charakter. Dziś zobaczymy czteroskrzydłowy obiekt w barokowym stylu z dominującą nad miastem wieżą Maselnicą. Jeżeli dysponujemy czasem, zachęcam do obejrzenia wnętrz utrzymanych w stylu secesji i art deco, w których eksponuje się także dzieła malarzy czeskich.Interesujące  jest również założenie ogrodowe, również w stylu włoskiego renesasu. Do części ogrodów trzeba przejść dobudowanym drewnianym zadaszonym mostem długości ok 40 m. (fot.). Zamek położony jest przy prostokątnym rynku otoczonym renesansowymi kamieniczkami z arkadowymi podcieniami. jedną ze ścian zdobią budynki z ciekawymi szczytami, tzw. jaskółczymi  ogonami (fot.). Interesujący jest również ratusz z herbem miasta i zegarem słonecznym, kolumna Maryjna z 1696 r., zbudowana jako wyraz wdzięczności za uratowanie przed zarazą. Również kosciół św. Trójcy z 1519 r. wart jest obejrzenia - w jego wnętrzu można podziwiać barokowy ołtarz, organy i freski. Zachęcam do odwiedzenia tego miasteczka, warto poczuć atmosferę tego miejsca, pospacerować po rynku, posłuchać koncertu muzyki klasycznej w ogrodach zamkowych, wstąpić do jednej z licznych restauracji i winiarni usytuowanych przy rynku. (Jako ciekawostkę dodam, że portal http://www.gazeta.pl/ wymienił tę miejscowość jako jedną z dziesięciu miasteczek czeskich wartych odwiedzenia, obok np. Litomyśla, Telcza, Kutnej Hory i in.).

wtorek, 6 września 2011

Piękno Skalnych Miast - tuż za granicą Polski






Dzisiejszy cel naszej wyprawy - Teplicko-Adrszpaskie Skalne Miasto - znajduje się w Czechach, kilkanaście km za przejściem w Kudowie (Nachod). Są to młodsze formacje skalne w prównaniu do Czeskiego Raju, który położony jest kilkadziesiąt km dalej na południe.  Obejrzenie każdej z tych formacji skalnych zajmuje około 2-3 godzin, na jeden dzień jest to plan dość ambitny ale wykonalny. Kto preferuje wolniejsze tempo, może zarezerwować sobie w okolicy nocleg w licznych pensjonatach czy hotelikach i rozłozyć plan zwiedzania na dwa dni (w okolicy znajduje się sporo innych atrakcji turystycznych, chociażby leżące nieopodal miasteczko Nove Mesto nad Metuji, o którym mowa będzie w następnym tekście, a gdzie można zwiedzić zamek, rynek, zjeśc obiad w jednej z restauracji na rynku).
Adrspach to Skalne Miasto, jedno z największych i najpiękniejszych w Europie, to najpiękniejsza część Gór Stołowych, a zarazem magnes, który przyciąga turystów w Sudety.  Skalne Miasto Adrspach jest wyjątkowym miejscem. Poprowadzona jest tam trasa okrężna, która liczy sobie około 4 km i jest bardzo dobrze oznakowana i opisana. Mimo mnogości i stosunkowo dużych rozmiarów skał należy dodać, że pokonanie wytyczonych tras nie przysparza żadnej grupie wiekowej większych trudności.
Powstałe z piaskowca płytowego formy skalne malowniczo i wspaniale wyrzeźbione przez Naturę sprawiają monumentalne wrażenie. Znajdziemy tutaj skalne wodospady, piękne szmaragdowe jezioro starej piaskarni otoczone różnobarwną roślinnością oraz górne jeziorko, gdzie ciekawą atrakcją jest przepływ wieloosobowymi tratwami. Tuż za kasą, przed wkroczeniem w miasto skał, przechodzimy obok wyrobiska po byłej piaskowni zalanego wodą, w której odbijają się okoliczne skały i drzewa (fot.).
Droga prowadzi przez las, w którym co rusz napotykamy na ciekawe formy skał. Oglądamy Fotel Karkonosza, Fotel Babci, Głowę Cukru, a po prawej stronie w odnodze szlaku blisko siebie znajdują się Organy i Chełm. Skały stają się coraz wyższe i wypierają z krajobrazu drzewa - to znak, że zbliżamy się do Gotyckiej Furty, która dawniej pełniła funkcję głównego wejścia do Skalnego Miasta. Przez wąskie przejścia i po kładkach z desek idziemy między pionowymi skałami, mijamy m.in. Rynek Słoni, popiersie Goethego, a następnie docieramy do Małego Wodospadu i Wielkiego Wodospadu. Idąc dalej szlakiem ogądamy Kochanków (fot.), Żółwie, Starostę i Starościnę, przeciskamy się wąską Mysią Dziurą, za którą  stoi Pianino Karkonosza. Wszystkie skały wywieraja ogromne wrażenie na zwiedzających, dlatego zdecydowana większość turystów decyduje się na  odwiedzenie rónież i Teplickiego Skalnego Miasta, położonego około 2-3 km od Adrszpachu. Można dotrzeć do niego na piechotę, żółtym szlakiem lub dojechać samochodem (przed kasami znajduje się bardzo duży płatny parking). Również i tu zobaczymy liczne interesujące formy skalne, jak np. Skalna Korona (symbol Skał Teplickich), Wieża Strażnicza, Topór Rzeźniczy, Mnich i wiele innych. Naszą wycieczkę proponuję rozpocząc od wejścia na szczyt ruin zamku Strzemię, skąd rozciąga się przepiękna panorama (z uwagi na liczbę schodków do pokonania jest to propozycja dla osób z dobrą kondycją:-)). Idąc niebieskim szlakiem co chwila mijamy jakąś skałę, o których informacje zamieszczone są obok w kilku językach. Teplickie Skalne Miasto różni się od Adrszpaskiego, ale każde z nich ma swój urok i trudno byłoby wskazać, które z nich jest piękniejsze.

sobota, 3 września 2011

Weekend nad Bałtykiem





Ponieważ wróciła letnia pogoda, wiele osób, szczególnie ci, którzy albo nie mieli w tym roku albo zapomnieli już o urlopie, powraca myślami do miejsc wypoczynku letniego.  Zapraszam więc nad Bałtyk, na wyspę Uznam (a właściwie Usedom, ponieważ wybierzemy się na niemiecką stronę wyspy). Z południa Polski odległość jest znaczna, ale proponuję wziąć pod uwagę przejazd autostradami przez Niemcy, tylko ostatni odcinek trzeba pokonać drogami lokalnymi, ale są one w bardzo dobrym stanie, więc nie jest to specjalną przeszkodą. Ja zatrzymalam się w Heringsdorf - jednym z trzech - obok Ahlbeck i Basin -  najbardziej znanych kąpielisk nadbałtyckich. Heringsdorf zostało bardzo bogato wyposażone przez naturę. Miejscowa plaża posiada długość 3,5 km i dorównuje "urodzie" polskiej plaży ze Świnoujścia, która od kilku lat zajmuje czoowe miejsca w rankingach najpiekniejszych plaż Polski. Podobnie długa jest nadmorska promenada. Prawie niezauważalne są granice sąsiadujących „Cesarskich Kąpielisk” Ahlbecku i Bansinu. Z Heringsdorf można dojść plażą aż do Świnoujścia (tak czyni zresztą bardzo wielu turystów i kuracjuszy), zjeść obiad w jednej z licznych restauracji czy napić się kawy. Jako miejscowość wypoczynkowa Heringsdorf jest znany od 1825, kiedy to urzędowo został uznany za kąpielisko. W 1894 roku miejscowość uzyskała połączenie kolejowe ( Świnoujście – Heringsdorf). W 1927 roku w Heringsdorf, na głębokości 400 m, odkryte zostały bogate w radium solanki. Heringsdorf stał się modnym kąpieliskiem bogatych kupców, przemysłowców, arystokracji, osobistości ze świata teatru. W Heringsdorf przebywali nierzadko niemieccy cesarze Wilhelm I i WilhelmII oraz Austrii Franciszek Jóżef z żoną Sisi (wikipedia.de). W latach 90-ych XX w. zainicjowano tam szeroko zakrojoną akcję rewitalizacji zdecydowanej większości obiektów zabytkowych i efekty są imponujące. Z przykrością muszę stwierdzić, że kapieliska po niemieckiej stronie są o wiele piękniejsze niż np. Świnoujście. Wchodząc na tamtejsze molo przedstawia się nam bajeczny widok szerokiej, piaszczystej plaży i rozmieszczonych przy promenadzie hoteli i pensjonatów. Charakterystycznym elementem niemieckich plaż są kosze, które tradycją sięgają roku 1882, gdy na zamówienie pewnej starej damy, cierpiącej na artretyzm wykonano kosz w formie krzesła trzcinowego z zadaszeniem z cienkiego płótna (markiza), jako siedzenie ochronne przed wiatrem i słońcem. Wykonawcą kosza plażowego był nadworny mistrz koszykarski Wilhelm Bartelman z Rostocku. Do dziś w Heringsdorfie zachowała się fabryka koszy plażowych (wikipedia.de).
W Heringsdorf  istnieje bardzo bogata baza noclegowa i gastronomiczna, cały szereg hoteli, pensjonatów, niezliczona ilość kawiarenek, restauracji. Ja skorzystałam z usługi tzw. Ferienwohnung, czyli samodzielne mieszkanie do dyspozycji na okres urlopu. Oferta w porównaniu z hotelami bardzo korzystna cenowo, standard mieszkań wysoki, położenie 200-300 m od morza, jedynym mankamentem dla niektórych może być konieczność samodzielnego przygotowania śniadania :-). Miłośnikom muzyki klasycznej podpowiadam, że jeżeli wybierzecie się tam w końcu września - początku października, macie doskonałą okazję posłuchać wielu dobrych koncerów, bowiem w tym czasie odbywa się tam festiwal muzyczny. Generalnie  uważam pomysł spędzenia weekendu nad Bałtykiem wczesną jesienią za bardzo trafny i wszystkim polecam.